Bella Skyway Festival

Choć toruński Bella Skyway Festival odbywał się już po raz dziewiąty było to moje pierwsze spotkanie z tą imprezą.

Jako festiwalowy neofita podszedłem do całego wydarzenia bez bagażu doświadczeń i opinii dotyczących tego wydarzenia (gwoli szczerości moja niewiedza ocierała się wręcz o ignorancję 😉 ). Nieświadomość ta pomogła mi w pełni cieszyć się tym, co niedzielnym wieczorem mogłem zobaczyć w grodzie Kopernika.

Pozostawiając nieco na uboczu słuszną skądinąd dyskusję nad jakością i wartością sztuki współczesnej, przechadzając się staromiejskimi uliczkami i parkami miałem okazję zobaczyć kilka naprawdę urokliwych i pomysłowych instalacji. Były to dzieła warte uwagi chociażby dlatego, że przyciągały wzrok i cieszyły oko. Większość tych fizycznie wykonanych realizacji zrobiła na mnie dużo większe wrażenie niż mapping prezentowany na kilku budynkach podczas imprezy.

Nie to jednak w mojej wizycie na Festiwalu było najważniejsze. Największe wrażenie zrobił na mnie fakt, że udało się w Toruniu zorganizować imprezę bez gigantycznego budżetu (przynajmniej z punktu widzenia niezorientowanego obserwatora) i nadęcia towarzyszącego festiwalom organizowanym latem w innych polskich miastach. Trafiłem na kameralne z pozoru wydarzenie, które przyciągnęło na ulice i do parków tysiące turystów – bez wielkich gwiazd, nachalnej promocji czy przemądrzałych sloganów. 

Były oczywiście na Skyway Festiwal rzeczy, które mnie irytowały czy bawiły – ot choćby decyzje odnośnie sponsorów i sposobu eksponowania ich wkładu w imprezę, ale to drobiazgi w porównaniu do sukcesu jaki widać było na ulicach i pozytywnego wydźwięku całej imprezy. 

Jako mieszkaniec Poznania zazdroszczę Toruniowi takiego przedsięwzięcia – sprytnego, nośnego i pozbawionego (niestety, jedynie co do zasady) kontekstu ideologiczno – politycznego. Brakuje w moim mieście takich przedsięwzięć. 

Dodaj komentarz