Berlińskie ZOO

Zoo jest trudnym tematem, nie tylko w dziedzinie fotografii. Są ludzie dla których trzymanie zwierząt w klatkach jest barbarzyństwem i oznacza ich krzywdzenie. Dla innych jest to jedyny sposób na ocalenie ginących gatunków i edukację ekologiczną.

Bezsprzecznie pamiętać należy jednak, że pojęcie ogrodu zoologicznego się zmienia. To, z czym możemy spotkać się dzisiaj jest czymś zupełnie innym niż to, czego ślady widać chociażby w poznańskim starym zoo. Dziś nie znajdziemy tam ciasnych klatek, łańcuchów czy niewielkich wybiegów. Ich miejsca zajęły prawdziwe habitaty tworzone z myślą o poszczególnych gatunkach czy gromadach, czego doskonałym przykładem jest chociażby słoniarnia w Nowym Zoo.

Wycieczka do zoo w Berlinie była specyficznym doświadczeniem. Ogród nie jest powierzchniowo duży, można powiedzieć, że jego niewielki, jak na rozmach stolicy Niemiec, rozmiar zaskakuje. Jednak to nie powierzchnia jest w tym przypadku najważniejsza. Istotne jest bogactwo zwierząt, które możemy zobaczyć. A to jest ogromne. Zaczynając od pand wielkich, które są maskotką ogrodu, poprzez liczne gatunki fauny afrykańskiej aż do bogatego akwarium. Setki zwierząt z różnych zakątków świata, które robią wrażenie tym większe, że zgromadzono je na nie zbyt dużym terenie. Chociaż okiem laika nie wyglądało, żeby było im ciasno 😉

Podczas zwiedzania jest intensywnie i różnorodnie 🙂 

Ja osobiście zoo bardzo lubię. To jedyna okazja, żeby spotkać i uwiecznić na zdjęciach bogactwo życia naszej planety. I choć chciałbym wybrać się do Ameryki Południowej czy Afryki by zobaczyć piękno natury w jej prawdziwym otoczeniu, to wiem że prędko nie będzie mi to dane. Zadowalam się więc namiastką – laurką wystawioną przyrodzie i dziękuję wszystkim naukowcom, którzy z taki oddaniem dbają o zachowanie jej cennych gatunków.

Dodaj komentarz