Drezno

Jadąc do Drezna chciałem Wam pokazać miasto ukarane, chciałem znaleźć ślady tego, co stało się pamiętnej nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku. Po cichu liczyłem na to, że ktoś pielęgnuje pamięć dlaczego taki a nie inny los spotkał to miasto.

Niestety – po raz kolejny okazało się, że ludzie wolną nie pamiętać. W Dreźnie zrobiono wszystko, żeby tę historyczną prawdę zatrzeć. Oczywiście, podobnie jak w Warszawie – tak wielkiej traumy nie da się wymazać ze zbiorowej pamięci w kilkadziesiąt lat, ale dziś wyziera ona jedynie nieśmiało z zakamarków. Spacerując ulicami można natknąć się na odkopane przypadkiem piwnice spalonych budynków czy skromną tablicę wspominającą o bożej ochronie w czasie „nocy ognia”. Nie da się jednak tego pokazać na zdjęciach, są to bowiem drobiazgi zawłaszczane przez galopującą teraźniejszość – obudowane rusztowaniami, schowane wśród reklam, przykryte kurzem i graffiti. Wydaje się, że ludzie chcieli zapomnieć i zapomnieli.

W tym aspekcie miasto mnie pokonało. Drezno stało się turystyczną wydmuszką z kilkoma odbudowanymi zabytkami, plastikowymi dorożkami i przewodnikami przebranymi za XVIII wiecznych kupców. Ostatecznie postanowiłem jednak rzucić mu wyzwanie i spróbować odnaleźć duchy przeszłości w tym (nieco jarmarcznym) falsyfikacie. 

Po trosze mi się to udało, smutne jest jednak to, że na zdjęciach tych widoczny jest jedynie nastrój XVII i XIX wiecznego miast. Zupełnie jakby w historii Drezna zionęła ogromna dziura, jakby XX wieku w niej nie było. Brakuje wśród tej rekonstrukcji przestrogi, napomnienia dla potomnych.

I być może skoro Ci, którzy to wszystko zaczęli nie chcą pamiętać, dobrze, że choć na Westerplatte cały czas kłują w oczy słowa: „nigdy więcej wojny”…

Dodaj komentarz