Zimowa Ustka

Ustka to miasto specyficzne. Kto zna polskie morze ten wie, jak wygląda większość miejscowości na jego wybrzerzu – niewielkie, senne i monotonne; niemal jednakowe. Tymczasem Ustka jest miastem z historią – może nie długą, ale za to bogatą i niezwykle specyficzną oraz pomysłem na siebie w XXI wieku.

Nie chcę tutaj wchodzić w meandry skomplikowanych dziejów polskiego pomorza, które od czasów piastowskich zmieniało kształty, granice i zwierzchności przechodząc, ponad głowami jego mieszkańców, z rąk polskich od niemieckich i na odwrót.

Dla większości miasteczek i wsi wybrzerza przejście takie nie oznaczało wiele więcej niż zmianę nazwy czy lokalnej władzy. Były jednak miasta dla których zmiany te wiązały się nowym kierunkiem rozwoju – głównie militarnym. W Ustce najpierw wybudowano baterię altylerii, potem naprawiano u-boty, później utworzono poligon i przygotowywano się do inwazji na północ. Całkiem sporo wydarzeń i tajemnic jak na małe miasto na uboczu wielkich wojen tego świata.

Historia to jednak tylko jeden z elementów tej opowieści, mój konik ale rzecz wcale nie najważniejsza. Kiedy byłem w Ustce ostanim razem – latem 2013 roku, miasto wyglądało inaczej niż na początku 2018. Ustka się rozwija – owszem, może nie tak szybko jak życzyliby sobie wszyscy lokalni działacze – ale z mojej perspektywy rozwój ten jest widoczny. Wyeksponowano historyczne ciekawostki, odrestaurowano centrum, powstały nowe miejsca dla rozrywki czy gastronomii. 

Cieszę się, że to miasto ma na siebie pomysł, że zainwestowano w strategię promocyjną czy informację turystyczną. Dzięki temu wszystkiemu nawet poza sezonem można spędzić tu miło czas. I to nie tylko na podziwianiu morza czy zachodów Słońca. Można dobrze zjeść, wypić świetną kawę, pozwiedzać – wszystko na wyciągnięcie ręki, w zasięgu krótkiego spaceru.

Dla mnie jednak Ustka to przede wszystkim miejsce niezwykłe… Historia małych ojczyzn splata się tutaj z historią wielkiego świata, historią mojej rodziny i moją małą prywatną opowieścią. Zawsze mam powód, żeby tutaj wracać, zawsze mam okazję, żeby coś odkryć – choć czasmi jest to odkrycie, które przywożę tutaj w sobie 🙂

Dodaj komentarz